Rzeczpospolita – Kredyty w CHF: Franki uderzają w banki – efekty stanowiska UOKiK

Wiele nieważnych umów frankowiczów – takie mogą być efekty stanowiska UOKiK. To armagedon dla banków.

Precedensowy proces frankowicza przeciwko mBankowi rusza w piątek przed Sądem Rejonowym w Łodzi. Po raz pierwszy prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów skorzystał z nowego prawa i wyraził swój pogląd w indywidualnej sprawie dotyczącej kredytu we frankach.

Marek Niechciał stwierdził, że w przypadku tego klienta zastosowanie niedozwolonych klauzul w umowie kredytowej może prowadzić do uznania jej za nieważną. Klauzule te dotyczyły sposobu przeliczania kredytu i rat po kursie dowolnie ustalanym przez bank oraz nieprecyzyjnie określały przesłanki zmiany oprocentowania.

Prawnicy broniący frankowiczów nie mają wątpliwości, że to istotne wsparcie w sporach z bankami. Ale zdaniem mec. Jerzego Bańki, wiceprezesa Związku Banków Polskich, sąd nie jest związany stanowiskiem UOKiK. Podobnie uważa Krzysztof Olszewski, rzecznik pozwanego mBanku. I dodaje, że stanowisko UOKiK jeszcze do nich nie dotarło.

Jeśli sądy podzielą pogląd UOKiK, może dojść do unieważnienia tysięcy umów. Wówczas kredytobiorcy mogliby żądać zwrotu zapłaconych rat kapitałowo-odsetkowych, a banki kapitału kredytu w złotych z dnia wypłaty.

I tu pojawia się problem dla banków.

– Roszczenie banku przedawnia się po trzech latach od udostępnienia kwoty kredytu, a klienta-konsumenta po dziesięciu latach od wpłaty rat. Bank nie ma więc prawa żądać zwrotu całego kapitału, natomiast ma obowiązek zwrócić raty – tłumaczy Mariusz Korpalski, radca prawny, pełnomocnik klienta mBanku, który zawarł umowę w 2006 r., a teraz domaga się ponad 60 tys. zł.

Nad bankami zbierają się więc czarne chmury. Już teraz wielu frankowiczów decyduje się wystąpić przeciwko nim na drogę sądową. Zwłaszcza że od końca ub. roku mniejsze są opłaty sądowe. I coraz częściej konsumenci wygrywają.

Jerzy Bańka podkreśla, że pozwy może składać każdy, ale ważny jest ostateczny wyrok. A linia orzecznicza jest po stronie banków. Dodaje, że urzędy powinny zachęcać do ugód.

8 września br. przed Sądem Najwyższym zapadł pierwszy wyrok korzystny dla frankowiczów. Wynika z niego, że kursy stosowane przez bank nie mogą stanowić podstawy do wyliczania wysokości zobowiązań. W kwietniu podobnie orzekł warszawski sąd rejonowy (wyrok jest nieprawomocny). Jeśli się utrzyma, kredyt „zamieni się” w złotowy, z oprocentowaniem opartym na stawce LIBOR.

529 tys. kredytów mieszkaniowych w CHF spłacają aktualnie Polacy.

Jolanta Ojczyk